poniedziałek, 7 grudnia 2015

epilog

          Uchylając lekko powieki, pierwsze co dostrzegła, to porozwalane po pomieszczeniu ubrania. 
Znała ten pokój. Kiedyś była to klita na rupiecie, a później sypialnia. Jej sypialnia. Kakashi razem z Gaiem pozbyli się niepotrzebnych gratów, pomalowali ściany, wstawili nowe meble i przypadkowe ozdoby. Nie mieszkała tu za długo. Pamiętała jeszcze swoją sławetną ucieczkę przez okno, właśnie z tego pokoju.
      Delikatnie się podnosząc, wysunęła się z objęć siwowłosego mężczyzny. Bezszelestnie się poruszając, pozbierała swoje rzeczy. Naciągnęła na siebie stringi, oraz kombinezon, parę botków ściskając w dłoniach. Z ciekawości zajrzała do szafy. Nadal było w niej kilka rzeczy, których ze sobą nie zabrała. Między innymi była tam długa biała sukienka, cała pokryta cekinami. Raikes dostała ją od Kakashi'ego, jednak nie pamiętała już z jakiej okazji. Nie mogła się powstrzymać. Musiała założyć ją na wierzch. Musiała przejść w niej chociaż parę kroków.
      Stając nad łóżkiem, westchnęła. Spojrzała na śpiącego Hatakę, zaciskając delikatnie usta. Drzwi do sypialni były otwarte - wołały niemo o wyjście i ponownie zniknięcie na nie wiadomo ile czasu. W porównaniu do śpiącego Kakashi'ego, który niemo błagał o zostanie...
Oparłszy kolano, oraz dłonie o materac, pochyliła się nad mężczyzną. 
      - Kakashi... - szepnęła. Mężczyzna zamruczał, a Raikes natychmiastowo poczuła silną grawitację łóżka. Przyłożyła skroń do jego czoła, wzdychając ciężko. Dłoń wplotła w jego siwe włosy, następnie czule gładząc go po policzku - Kakashi, muszę iść... 
Te słowa go wybudziły. Otworzył oczy, od razu wbijając wzrok w opaloną buzię dziewczyny. To nie tak, że spodziewał się czegoś innego. Seks wcale nie gwarantował tego, że Raikes z nim zostanie. To co gwarantował na pewno, to było uczucie jakie do tej pory między nimi zostało. I właśnie tego sie trzymając, postanowił zaufać. I jej, i uczuciu. Musiał pozwolić jej odejść i żyć po swojemu. Musiał w końcu wypuścić ją z klatki.
      - Okej... - odparł łagodnie. Dotknął dłonią jej policzka, ostatni raz przed kolejną rozłąką. - Nie rozrabiaj. - dodał jeszcze. Uniósł kąciki ust w górę, gdy dostrzegł, że i ona się uśmiechnęła.
      - Postaram się.


      Szła środkiem ulicy, unosząc wzrok w górę na piękne, rozgwieżdżone niebo. Nabierając w płuca powietrza, przymknęła powieki. Zatrzymała się, czując jak chłodny wiatr otulał jej skórę. Zadrżała, poruszając delikatnie ramionami. Odchyliła głowę do tyłu, wsuwając dłoń we włosy. Wyprostowała się, powoli otwierając oczy. Pewnym krokiem ruszyła przed siebie. Kręcąc na boki biodrami, poruszała się do muzyki, istniejącej tylko w jej głowie. Obróciła się nagle, wyginając plecy w łuk. Znów ruszyła w przód. Stąpała pewnie, zdecydowanie. Chwytając za fragment sukienki, szarpnęła nim w tył. Unosząc ręce w górę, obróciła się po raz kolejny. I jeszcze raz, i jeszcze raz. Zbliżając się do bram Konohy, przyspieszyła. Podbiegła kawałek, zsuwając z ramion, błyszczący się szal. Łapiąc go w obie dłonie, sięgnęła nimi nieba, kręcąc się ponownie jak baletnica. Poza teren wioski wyszła z zamkniętymi oczami. Nie otworzyła ich również przy zatrzymaniu się. Wypuściła z rąk biały materiał, a sięgając do zamka białej kreacji, rozpięła ją. Gdy i ta osunęła się na ziemię, Raikes pozostała w swoim czarnym, krótkim kombinezonie. Otwierając oczy, wypuściła powietrze z ust,a dostrzegając rozciągający się przed nią horyzont, uśmiechnęła się.


_______________________________________________

Chociaż było Was niewiele, dziękuję bardzo za wspólne tworzenie historii. Wspólne, bo każda Wasza reakcja i każdy Wasz komentarz był dla mnie inspiracją.
<3
kontynuacja historii tutaj.
Szablon wykonała Sasame Ka z Panda Graphics